O tym, co wspolnego maja golebie i Euro

Co maja wspólnego? Właściwie to zarówno nic, jak i całkiem dużo.

Wspominałam wcześniej o „śmierdzących” problemach, na jakie skazani byli mieszkańcy Śródmieścia podczas meczów polskiej reprezentacji w trakcie Euro (więcej: Publiczna toaleta Euro 2012) Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony władz miasta, straży miejskiej lub policji zmobilizował niektórych mieszkańców do wzięcia sprawy w swoje ręce.

W trakcie meczu Polska – Czechy sami stanęli pod bramą swojego domu i próbowali wyperswadować zatrzymującym się kibicom robienie publicznej toalety pod ich oknami. Niestety, podpici i agresywni chuliganie nie zawsze ulegali ich prośbom, także gdy w pobliżu pojawił się patrol straży miejskiej, mój mąż dostrzegł w tym idealną okazję na połączenie sił i podszedł do przemykających się ukradkiem  strażników. Co usłyszał?

Patrol nie może dokonać interwencji (mimo że kibice w tym samym czasie załatwiali swoje potrzeby na chodniku 5 metrów od nich), gdyż dostał wezwanie do… gołębia. W ich gradacji zgłoszeń problem sikania na ulicy znajduje się niżej niż bezpieczeństwo ptaka. To powiedziawszy, poszli dalej.

Zdjęcie: Małgorzata Pacuła