Widokowe koty Babci Waci

Instagram

Przez ostatnich kilka lat trwałam w przekonaniu, że podwórkowe koty, które regularnie widuję w kwadracie ulic Widok – Aleje Jerozolimskie i Krucza żyją sobie same, na własną „kocią łapę”.

Z takim też przekonaniem podeszłam do pani, którą zobaczyłam przy ich budce (Widokowe koty mają swoją drewnianą daczę). Pomyślałam: o jakaś dobra dusza przypadkowo daje im coś jeść, podrzucę jej więc kocią karmę, którą mam na zbyciu, może akurat będzie miała czas, żeby ją im wydzielić.

– Świetnie, oczywiście, że przyjmę karmę – powiedziała z radością – Zawsze mam za mało karmy dla tych moich kotów.

– Pani kotów?

– No tak, jestem ich oficjalną opiekunką, mam glejt od miasta. Mam tutaj 12 kotów. W ogóle od 70 lat opiekuję się kotami –  od 30 lat tutaj, a wcześniej na Mokotowie, gdzie mieszkałam.

– I sama Pani się nimi opiekuje?

– Karmię je dwa razy dziennie. Dostaję od miasta raz na dwa miesiące kupony do zrealizowania w Radzie Narodowej na 30-kilka puszek mokrego jedzenia i trochę suchego. Ale gdybym miała je tylko tym karmić, to wiesz, Kochana, ile by tego wyszło? Łyżeczka od herbaty dziennie dla każdego kota. No i miasto kupiło Pupila, tę okropną karmę. Pytali nas, wypełnialiśmy takie kwestionariusze odnośnie tego, co kupić. A i tak kupili to. Te koty nie są wybredne, ale tego bez pomieszania z czymś innym nie zjedzą.

– I co dalej?

– Resztę kupuję sama. Ze swojej emerytury dokładam. Pomaga mi też pani z „Kotierii”, cudowna kobieta. Czasami również taka pani z psem dorzuca mi coś do kieszeni płaszcza. A ostatnio przyszedł pan ochroniarz i powiedział „Wiem, że to nie jest dużo, ale kupi pani trochę jedzenia tym kotom” i wręczył mi 10zł. 10 zł to przecież aż 4 puszki!

Otworzyła pojemnik z jedzeniem, a z zakamarków zaczęły wynurzać się  koty i łasić się do niej.

– O proszę, i są. Buraskowi zawsze podjadają inne, to muszę przypilnować. Widzisz, Kochana, jak się łaszą? I tak później każdy chce być pogłaskany, każdego trzeba przytulić. Więc nie patrz na tej mój stary płaszcz. To taki roboczy, nic innego przecież do nich nie mogę nałożyć.

– A będzie ich więcej?

– Kotów? Nie, raczej nie. Złapaliśmy już tego tutaj, najbardziej potomnego tatusia, więcej kociąt nie będzie miał. Z resztą większość już jest wykastrowana, tylko dwa zostały. Z tą „Kotierią” musimy je złapać. A tę tutaj wysyłamy na operację, bo jej kły wbijają się w dziąsła.

– To mieszkanie, które tutaj mają, profesjonalnie wygląda.

– Miasto postawiło. Niestety jest miejsce tylko na 7 kotów. Reszcie buduję takie małe schronienia. Niestety nie mam dobrych desek, o proszę zobaczyć, tylko taką dyktę. Opieram ją o płot i coś takiego wychodzi. Ale i tak lepiej niż nic. Jednak teraz, jak spadnie śnieg, to trochę za mało. A tak w ogóle, to wszyscy mówią do mnie „babcia Wacia” – wyciągnęła przed siebie rękę w przyjacielskim geście.

 

Wszystkie zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung Galaxy NX, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd