Kapturek na ulicy

Instagram

Już kolejny rok z rzędu Plac Konstytucji staje się sceną Teatru Polonia i jego spektakli plenerowych.

W ten weekend  cieszyli się najmłodsi, bo to głownie dla nich aktorzy wystawiali Czerwonego Kapturka. W najbliższym tygodniu będzie też coś dla dorosłych – przedstawienie  „Związek Otwarty”. Spektakle odbywają się codziennie o godz. 17. Na cały sezon letni zaplanowano ich aż 41. Na każdy wstęp oczywiście wolny! Pełen repertuar można znaleźć tutaj.

Wszystkie zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung NX30, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd

„Weź kapselka!” na Walentynki

Instagram

Walentynki, wieczór, centrum Warszawy, słup reklamowy, a na nim plakat z sercem. Patrzymy na niego kątem oka, już mamy zamiar minąć i pójść dalej, ale zaraz zaraz… Czerwone serce na plakacie pokryte jest jakimiś chaotycznie poukładanymi zielonymi elementami…

To Tymbark postanowił przetestować naszą spostrzegawczość. Do serca przytwierdził   zielone magnesy-kapselki Tymbarku, a  na ich odwrocie, jak na prawdziwych kapslach Tymbarku, umieścił krótkie sentencje (rzecz jasna walentynkowe) – „Daj buziaka”, „Czuję do Ciebie pociąg”, „Przytuuuuul!”, „A Ty całuj mnie”.

Uśmiechnęliśmy się i „wzięliśmy kapselka!” :-)

Takie akcje marketingowe w przestrzeni miejskiej po prostu lubię. Takie akcje sprawiają, że automatycznie mam ochotę dalej promować markę, która jest za nie odpowiedzialna, co niniejszym czynię. Tymbarku, brawa za akcję!

Żywa szopka

Instagram

W Warszawie jest kilka szopek z żywymi zwierzakami. Ja wybrałam się do tej przy Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Trochę mi było tylko żal zwierzaków, w tym wypadku owiec. Ewidentnie było im zimno, więc zaszyły się przytulone do siebie w rogu szopki.

Zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung Galaxy NX, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd.

Jak nie Traffic to co?

Instagram

Ostatnio zastanawiałam się, jak jest teraz w dawnym Trafficu, od kiedy powrócił w ręce właścicieli. I jak? Świątecznie. Właśnie odbywa się tam Jarmark Świąteczny w Domu Braci Jabłkowskich.

Jarmark z gatunku „od Sasa do Lasa”, czyli można coś zjeść, znaleźć ładne rękodzieło lub bibelot na prezent dla znajomego, ale także kupić sprzęt narciarski.  Ci, którzy byli przyzwyczajeni do trafficowych klimatycznych regałów z książkami, mogą poczuć się trochę nieswojo, bo pozostało po nich raptem małe stoisko, a całą resztę przestrzeni zajmują obecnie jarmarkowe kramiki. Ucieszą się jednak z kolei wielbiciele regionalnych specjałów – większość rzeczy wygląda naprawdę smakowicie. Ceny oczywiście jarmarkowe, ale to chyba nie dziwi nikogo.

Duże brawa dla organizatora za ustawienie grzanego wina w wejściu do budynku – zapach rozchodzi się na ulicę i nie sposób mu się oprzeć :)

 

Wszystkie zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung Galaxy NX, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd

Widokowe koty Babci Waci

Instagram

Przez ostatnich kilka lat trwałam w przekonaniu, że podwórkowe koty, które regularnie widuję w kwadracie ulic Widok – Aleje Jerozolimskie i Krucza żyją sobie same, na własną „kocią łapę”.

Z takim też przekonaniem podeszłam do pani, którą zobaczyłam przy ich budce (Widokowe koty mają swoją drewnianą daczę). Pomyślałam: o jakaś dobra dusza przypadkowo daje im coś jeść, podrzucę jej więc kocią karmę, którą mam na zbyciu, może akurat będzie miała czas, żeby ją im wydzielić.

– Świetnie, oczywiście, że przyjmę karmę – powiedziała z radością – Zawsze mam za mało karmy dla tych moich kotów.

– Pani kotów?

– No tak, jestem ich oficjalną opiekunką, mam glejt od miasta. Mam tutaj 12 kotów. W ogóle od 70 lat opiekuję się kotami –  od 30 lat tutaj, a wcześniej na Mokotowie, gdzie mieszkałam.

– I sama Pani się nimi opiekuje?

– Karmię je dwa razy dziennie. Dostaję od miasta raz na dwa miesiące kupony do zrealizowania w Radzie Narodowej na 30-kilka puszek mokrego jedzenia i trochę suchego. Ale gdybym miała je tylko tym karmić, to wiesz, Kochana, ile by tego wyszło? Łyżeczka od herbaty dziennie dla każdego kota. No i miasto kupiło Pupila, tę okropną karmę. Pytali nas, wypełnialiśmy takie kwestionariusze odnośnie tego, co kupić. A i tak kupili to. Te koty nie są wybredne, ale tego bez pomieszania z czymś innym nie zjedzą.

– I co dalej?

– Resztę kupuję sama. Ze swojej emerytury dokładam. Pomaga mi też pani z „Kotierii”, cudowna kobieta. Czasami również taka pani z psem dorzuca mi coś do kieszeni płaszcza. A ostatnio przyszedł pan ochroniarz i powiedział „Wiem, że to nie jest dużo, ale kupi pani trochę jedzenia tym kotom” i wręczył mi 10zł. 10 zł to przecież aż 4 puszki!

Otworzyła pojemnik z jedzeniem, a z zakamarków zaczęły wynurzać się  koty i łasić się do niej.

– O proszę, i są. Buraskowi zawsze podjadają inne, to muszę przypilnować. Widzisz, Kochana, jak się łaszą? I tak później każdy chce być pogłaskany, każdego trzeba przytulić. Więc nie patrz na tej mój stary płaszcz. To taki roboczy, nic innego przecież do nich nie mogę nałożyć.

– A będzie ich więcej?

– Kotów? Nie, raczej nie. Złapaliśmy już tego tutaj, najbardziej potomnego tatusia, więcej kociąt nie będzie miał. Z resztą większość już jest wykastrowana, tylko dwa zostały. Z tą „Kotierią” musimy je złapać. A tę tutaj wysyłamy na operację, bo jej kły wbijają się w dziąsła.

– To mieszkanie, które tutaj mają, profesjonalnie wygląda.

– Miasto postawiło. Niestety jest miejsce tylko na 7 kotów. Reszcie buduję takie małe schronienia. Niestety nie mam dobrych desek, o proszę zobaczyć, tylko taką dyktę. Opieram ją o płot i coś takiego wychodzi. Ale i tak lepiej niż nic. Jednak teraz, jak spadnie śnieg, to trochę za mało. A tak w ogóle, to wszyscy mówią do mnie „babcia Wacia” – wyciągnęła przed siebie rękę w przyjacielskim geście.

 

Wszystkie zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung Galaxy NX, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd

Radar w Śródmieściu

Instagram

Na dość nietypową promocję zdecydował się Polski Holding Obronny. W piątek na Placu Trzech Krzyży pojawiły się dwa duże samochody – radar oraz platforma rakietowa, z działkami… skierowanymi w przechodniów. Powiedziałabym – dość oryginalnie… ;-)

Zastanowiła mnie jedna rzecz – na radarze była nazwa „Radwar”, przystanek autobusowy powiązany ze zakładami radiolokacyjnymi na Pradze Południe nazywa się z kolei „Rawar”. Więc w końcu jak, Radwar czy Rawar? Z odpowiedzią pospieszył pan stojący przy działku: Rawar należy do Radwaru, a ten do Bumaru. Zagadka rozwiązana :-)

Wszystkie zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung Galaxy NX, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd

DU-ZA MI-HA w nowej odsłonie

Instagram

DU-ZA MI-HA to moja ulubiona sieć śródmiejskich chińczyków (lokale na Widoku, Złotej i Jasnej). Jak dla mnie ich menu mogłoby się składać z jednej pozycji –  zupy Pho z grillowaną wieprzowiną (nr 7 w menu). Nawet ja, która nie przepadam za zupami, tej muszę oddać, co jej – podawany w rzeczywiście dużej misce aromatyczny bulion z posiekaną kolendrą, szczypiorkiem i kiełkami oraz doprawiony świeżą cytryną i czosnkiem, zdecydowanie nie ma sobie równych.

Jednak co roku, gdy nadchodziły zimne dni i ogródek przed MI-HA znikał, pojawiał się problem – lokale na Widoku i Złotej miały tak kiepską wentylację, że po 3 minutach przebywania w środku, całe ubranie przesiąkało charakterystycznym zapachem chińczyka.

Na szczęście z tym koniec! DU-ZA MI-HA na Złotej przeniosła się do lokalu obok, zyskała nowy, ciepły wystrój i… rewelacyjną wentylację! Serdecznie polecam odwiedziny, no i oczywiście „siódemkę” :-)

Wszystkie zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung Galaxy NX, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd

Odczarowując 11 listopada

Instagram

W tym roku postanowiłam sprawdzić, czy obchody Święta Niepodległości w Warszawie mają inne oblicze niż bójki, zamieszki i zniszczone miasto. Oto efekty moich dociekań:

Wszystkie zawarte w artykule fotografie zostały wykonane aparatem Samsung Galaxy NX, otrzymanym od Samsung Electronics. Co., Ltd.

Błękitna Złota 44

Instagram

IMG_2668Złota 44 czyli wieżowiec po przejściach.

Budowa Złotej ruszyła w 2008r., przyszedł światowy kryzys i prace po roku stanęły na 17 kondygnacji. Przez prawie dwa lata w centrum Warszawy straszył surowy szkielet budynku. Po drodze drapacz chmur walczył o swoje miejsce w krajobrazie miasta z mieszkańcami sąsiednich budynków, domagajacych się bezpośredniego dostępu do światła słonecznego. Żagiel zaprojektowany przez Liebeskinda wystrzelił ponownie w górę na początku 2011r. W 2012r. umieszczono zwieńczający konstrukcję element wieżowca. Budowa jednak trwa.

Czy Liebeskind jest wyższy od Pałacu Kultury?

Gdyby odjąć pałacową iglicę i liczyć wysokość Pałacu do dachu (ok. 188m), przegrałby on z błękitnym żaglem, który sięga 192m. Jednak porządek w Warszawie być musi i oficjalna wysokość pocztówkowego zabytku stolicy wynosi 237m. Także nowe wieżowce drapią i drapią warszawskie chmury, ale drogi na szczyt wydrapać sobie nie mogą.

zagiel_nocąSąsiedzkie odwiedziny na Złotej tylko z zaproszeniem

W Liebeskindzie apartamentów będzie 266. Podziemia i pierwszych osiem pięter zajmą parkingi. Dalej znajdzie się kondygnacja z centrum sportowym i basenem. Cena metra kwadratowego pod klucz waha się między 25 a 65 tys. zł – im wyżej, tym drożej. Penthousy na ostatnich piętrach osiągną cenę nawet 25 mln zł. Właściciele będą posiadali karty magnetyczne, pozwalające wjechać windą tylko na swoje piętro. Tak więc sąsiedzkie niezapowiedziane odwiedziny lub pożyczenie soli będą bardziej skomplikowane niż w „normalnym” budynku ;-)

Nocny Żagiel na sportowo?

Od jakiegoś czasu na elewacji wieżowca, wzdłuż jednej z jego krawędzi, pojawiło się oświetlenie. Co ciekawe, w najdroższym (?) wieżowcu w Warszawie jasny świetlisty pasek zmienia kolory jak na jarmarku. Ja nie widzę w tym smaku i zamysłu i nie mogę oprzeć się skojarzeniom ze sportowymi spodniami dresowymi z paskiem na nogawce…

Instagram
Źródła: wiezowce.waw.pl,  warszawa.gazeta.pl

To już koniec Przekąsek?

W momencie, gdy kultowe Przekąski Zakąski bez słowa zniknęły z Krakowskiego Przedmieścia, podniosła się na mieście wrzawa. Poruszeni byli i ci, którzy bywali w nich regularnie, ale co ciekawe, także ci, którzy je tylko kojarzyli. Jednak z racji, że sprawa dotyczyła miejsca kultowego, to zdanie swoje mieć musieli. Co dalej? Czy to na stałe? Gdzie teraz będzie miejsce, które rozpoczęło trend knajp z tanimi przekąskami i zapitką?

Odpowiedź, przynajmniej na część z tych pytań, przyszła dość szybko, wraz ze zmianą szyldu na Sports Barze przy Rotundzie, a później także na przyległym do niego namiocie. Przekąski zyskały nową lokalizację. Jednak czy nadal pozostały Przekąskami? Zniknął oryginalny wystrój przedwojennej Warszawy, a z nim jeden z najbardziej znanych warszawskich barmanów – pan Roman, który zapowiedział, że otworzy własny lokal. W zamian za to pojawił się chłód i surowy klimat ogrzewanego namiotu, wpisująca się w to obsługa i oraz misz masz daniowy.

Na zmianie zyskał jednak mieszczący się w Universalu dawny Sports Bar, a obecnie U Kucharzy. Pojawiły się stoliki zasłane białymi obrusami (wnikliwi, którzy zajrzeliby pod nie i zobaczyli coś na kształt obdrapanych płyt paździerzowych, mogliby się lekko zdziwić, jednak ten fakt przemilczmy), eleganckie szkło oraz kwiaty w wazonikach. No i pojawiła się zdecydowanie inna, bardziej wytworna klientela. Uff, koniec imprez nastolatków, którzy przeżywają swój pierwszy kontakt z alkoholem.

Instagram